Podczas porannej rozmowy w RMF FM szefowa rządu była pytana m.in. o ostatnie dane z gospodarki, wskazujące na spadek inwestycji.
„Mamy problem w tej chwili, jeśli chodzi o realizację inwestycji, wynikający m.in. z tego powodu, że nasi poprzednicy nie pozostawili gotowych projektów, które moglibyśmy od razu, kiedy przejęliśmy władzę, realizować. Chodzi mi o inwestycje publiczne” – wskazała.
„Teraz te projekty już są, są gotowe, inwestycje rozpoczęły się” – podkreśliła premier.
Zdaniem Szydło innym powodem spadku inwestycji publicznych jest „spowolnienie w samorządach”. Jak wskazała, samorządy nie realizują inwestycji w takim stopniu, jak przewidywał rząd. „Słyszałam z różnych ust, źródeł i różnych stron Polski, że jest taka filozofia w niektórych samorządach, kierowanych przez Platformę i PSL, żeby na złość władzy nie realizować tych inwestycji tak, jak powinny one przebiegać zgodnie z harmonogramem” – powiedziała.
Wyraziła przy tym zdziwienie, gdyż – jak podkreśliła – każdy samorządowiec, który wie, że ma służyć swoim wyborcom, powinien budować m.in. drogi czy mosty.
Premier zaznaczyła też, że innym poważniejszym problemem samorządów jest to, że są one „dość mocno zadłużone, gdyż przez poprzednie lata kredytowano się, żeby realizować inwestycje”. „Poradzimy sobie z tym i ta dynamika wzrostu inwestycyjnego, myślę, że już po pierwszym kwartale 2017 r. będzie dużo wyższa” – stwierdziła.
Dzień wcześniej wywiadu Telewizji Polskiej udzielił prezes PiS Jarosław Kaczyński, który także mówił o spowolnieniu w inwestycjach. Na pytanie, czy jest przekonany, że na realizację obietnic wyborczych starczy pieniędzy odpowiedział: „Sądzę, że wystarczy”. W tym kontekście mówił m.in. o uszczelnieniu systemu podatkowego i wzroście gospodarczym. Przyznał, że rządzący woleliby, żeby ten wzrost był szybszy. „Ale to się przełamie, bo w tej chwili są trudności z inwestycjami, także tymi ze środków europejskich, także tymi, które są w rękach samorządów, są różne blokady” – dodał.
Mówiąc o tych blokadach, Kaczyński stwierdził: „np. są na różne cele pieniądze, a przedsiębiorcy związani z partiami opozycyjnymi, którzy kiedyś mieli tę +rentę władzy+, można powiedzieć, niezależnie od normalnej renty rynkowej, dzisiaj po prostu nie chcą podejmować się różnego rodzaju przedsięwzięć gospodarczych, zyskownych dla nich, bo uważają, że lepiej zaczekać, że wrócą te dawne czasy”. „Ale nie wrócą, zapewniam, że nie wrócą” – dodał
Źródło: Codzienny Serwis Informacyjny PAP




