Mieszkańcy Gminy Zamość mają prawo czuć się zdezorientowani. Oficjalny komunikat Urzędu Gminy z 20 stycznia 2026 r. sugerował, że właściciele nieruchomości nie muszą dopełniać corocznego obowiązku informowania o posiadaniu wyrobów zawierających azbest. Problem w tym, że takie stwierdzenie pozostaje wprost sprzeczne z obowiązującym prawem, a jego konsekwencje mogą być dla mieszkańców realne i dotkliwe.
Sprawa dotyczy komunikatu pt. „Informacja ws. obowiązku informowania o wyrobach zawierających azbest”. Urząd przekonywał w nim, że skoro gmina przeprowadziła inwentaryzację w 2005 r. oraz jej aktualizację w 2015 r., to – cytując – „nie ma potrzeby przesyłania informacji w tym zakresie w kolejnych latach”.
Co mówią przepisy – i czego urząd nie mógł zmienić
Taka interpretacja od początku budziła poważne wątpliwości prawne. Zgodnie z § 10 ust. 3 rozporządzenia Ministra Gospodarki z 13 grudnia 2010 r., właściciele nieruchomości mają obowiązek corocznie, do 31 stycznia, składać informację o wyrobach zawierających azbest – aż do ich usunięcia. Przepis ten nie przewiduje żadnych wyjątków, w szczególności nie uzależnia obowiązku od tego, czy gmina przeprowadziła kiedyś własną inwentaryzację.
Rozporządzenie ma charakter powszechnie obowiązujący i wiąże również organy gminy. Urząd nie ma kompetencji do „zawieszania” ani „upraszczania” obowiązków ustawowych obywateli – nawet jeśli uznaje je za uciążliwe.
Wezwanie do sprostowania i reakcja urzędu
W związku z publikacją komunikatu do Urzędu Gminy Zamość skierowano wezwanie do sprostowania informacji publicznej oraz usunięcia naruszenia prawa. Wskazano w nim wprost, że kwestionowane zdanie wprowadza mieszkańców w błąd co do ich obowiązków i naraża ich na konsekwencje prawne.
Urząd w odpowiedzi potwierdził, że sporny zapis został usunięty ze strony internetowej. Na pierwszy rzut oka sprawa mogłaby wydawać się zakończona. Jednak uzasadnienie tej decyzji rodzi jeszcze większe pytania niż sam pierwotny błąd.
„Prawo realizujemy tak, jak sobie je rozumiemy”
W piśmie podpisanym z upoważnienia wójta urząd wyjaśnia, że pierwotnie zamieszczając błędny zapis, kierował się tym, iż:
-
w gminie jest 2906 nieruchomości z azbestem,
-
coroczne składanie informacji generowałoby „niepotrzebne koszty”,
-
a informacje te „nie skutkowałyby wprowadzaniem zmian w Bazie Azbestowej”.
To uzasadnienie jest szczególnie niepokojące. Oznacza bowiem wprost, że urząd uznał, iż może realizować prawo nie tak, jak ono zostało napisane, lecz tak, jak sam je rozumie i ocenia pod kątem wygody organizacyjnej. Innymi słowy: prawo obowiązuje, o ile jest tanie, proste i – zdaniem urzędu – sensowne.
Tymczasem w państwie prawa koszty, skala obowiązku czy funkcjonalność systemu informatycznego nie mają żadnego znaczenia dla istnienia normy prawnej. Obowiązek corocznego składania informacji istnieje niezależnie od tego, czy zmienia się wpis w Bazie Azbestowej. Służy on m.in. potwierdzaniu aktualności danych, ciągłości ewidencji oraz kontroli stanu technicznego wyrobów niebezpiecznych.
Czy mieszkańcy mają się czego obawiać?
Odpowiedź brzmi: tak – w sensie prawnym ryzyko istnieje.
Fakt, że urząd opublikował błędny komunikat, nie zwalnia mieszkańców z obowiązków wynikających z przepisów powszechnie obowiązujących. W przypadku kontroli:
-
brak corocznej informacji może skutkować konsekwencjami administracyjnymi,
-
może też prowadzić do problemów przy ubieganiu się o dofinansowanie na usuwanie azbestu, jeśli dane w Bazie Azbestowej okażą się nieaktualne.
Co szczególnie istotne, odpowiedź urzędu nie zawiera żadnej deklaracji, że mieszkańcy, którzy zastosowali się do błędnej informacji, nie poniosą negatywnych konsekwencji. Oznacza to, że ryzyko zostało w praktyce przerzucone na obywateli.
Wnioski
Choć Urząd Gminy Zamość usunął wadliwy zapis, treść uzasadnienia pokazuje głębszy problem: skłonność do traktowania prawa jako zbioru zaleceń, które można modyfikować w imię oszczędności i wygody. Dla mieszkańców oznacza to jedno – w sprawach tak istotnych jak obowiązki środowiskowe, warto weryfikować komunikaty urzędowe bezpośrednio w przepisach. Bo jak pokazuje ta sprawa, nawet oficjalna informacja może okazać się myląca.
Podobne problemy występowały także w innych częściach kraju. Z ustaleń Najwyższej Izby Kontroli wynika, że w jednej z gmin województwa łódzkiego urząd nie podejmował działań w celu pozyskiwania od mieszkańców informacji o występowaniu azbestu ani nie przypominał o corocznym obowiązku sprawozdawczym. Mimo to odpowiedzialność za brak danych przerzucono na mieszkańców, wskazując, że składają oni informacje jedynie sporadycznie – najczęściej przy okazji ubiegania się o dofinansowanie. Jednocześnie władze gminy przyznały, że brak działań informacyjnych był wynikiem „przeoczenia”.
Przykład ten pokazuje szerszy problem: obowiązki wynikające z prawa są nakładane na obywateli, podczas gdy rola administracji w rzetelnym informowaniu i egzekwowaniu przepisów bywa marginalizowana, a ryzyko konsekwencji prawnych spada na mieszkańców.





Redakcjo a dlaczego nie napisaliście o tym jak mieszkańcy byli z urzędu odsyłani z informacją , że nie trzeba składać ankiet ? Dlaczego nawet jednym zdaniem nie wspomnieliście o tym przecież Wam napisałem. Zawiodłem się.