Wczorajsza rozprawa, która rozpoczęła się o godzinie 9:00 w Sądzie Rejonowym w Zamościu, przyniosła istotny zwrot w procesie 21-letniej matki i liderki zamojskich młodych narodowców. Sąd dopuścił jako dowód pełne, niecięte nagranie wystąpienia Oliwii Olejniczak z manifestacji „Stop masowej imigracji”, 19 lipca 2025 roku na Rynku Wielkim. W przeciwieństwie do zmontowanego fragmentu przedstawionego wcześniej przez Jadwigę Heretę (dziennikarkę „Tygodnika Zamojskiego” i portalu RynekWielki.pl), kompletny zapis ukazał cały kontekst wypowiedzi: emocjonalny protest wynikający z obawy o bezpieczeństwo własne i dziecka, odniesienia do tragicznych zdarzeń w Polsce oraz sytuacji kobiet w krajach trzeciego świata, a także wyraźny sprzeciw wobec polityki otwartych granic rządu Donalda Tuska. Prokuratura nadal nie wskazała konkretnego fragmentu, który miałby stanowić nawoływanie do nienawiści.
Swoje przemówienie oskarżona rozpoczęła od słów: „To mogłam być ja, to mogłyście być wy, to nadal możemy być my…”, co oddaje głębokie przejęcie losem kobiet w naszym kraju. Następnie przywołała tragiczną śmierć Polki zamordowanej w Toruniu: „Strach pomyśleć, co by było, gdybym tego dnia spacerowała w Toruniu, do którego nieraz jeździłam, w którym mam kilku przyjaciół – to okolica mojego zamieszkania”. Podkreśliła, że podobny los mógł spotkać każdą Polkę, zamordowaną, z wydłubanymi oczami śrubokrętem przez imigranta, który po roku wciąż nie usłyszał aktu oskarżenia, podczas gdy Oliwia otrzymała swój w ekspresowym tempie, zaledwie w dwa miesiące. Obecni na sali świadkowie wskazywali na rażącą dysproporcję w traktowaniu tych spraw.
W dalszej części wystąpienia Oliwia odniosła się do sytuacji kobiet w krajach trzeciego świata, krajach arabskich, Pakistanie, Indiach czy afrykańskich. Mówiła, że do Polski sprowadzani są imigranci z państw, w których kobiety traktowane są jak przedmiot, a te, które spacerują same wieczorami, „same się proszą o gwałty” i jest to tam uznawane za normę „kulturową”. Organizatorzy powołują się na raporty organizacji humanitarnych: w Indiach (skąd do Polski przybywają dziesiątki tysięcy imigrantów rocznie) ok. 90% kobiet doświadcza molestowania, niemal połowa wychodzi za mąż jako nastolatki i staje się w ten sposób ofiarami pedofilii i gwałtów a w Afryce, chociażby Somalii prawie wszystkie kobiety poddawane są okaleczeniu narządów płciowych. Całe wystąpienie utrzymane było w tym tonie pełnym obaw o przyszłość Polek i Polaków.
W trakcie przesłuchania świadków szczególnie mocno wybrzmiały zeznania Adama Olejniczaka – organizatora Zgromadzenia. Podkreślił, że policja jeszcze przed manifestacją wyraźnie go pouczyła o odpowiedzialności organizatora za wszelkie naruszenia prawa. Mimo to spośród ponad 100 funkcjonariuszy (zajmujących każdą uliczkę dojazdową) żaden nie zwrócił się do niego ani w trakcie, ani po zakończeniu wydarzenia. Wręcz przeciwnie, jedynie podchodzili uczestnicy i dziękowali mu za organizację zgromadzenia.
Jak zaznacza Organizator: żaden funkcjonariusz nie przerwał wystąpienia Oliwii, a żaden turysta-cudzoziemiec – przeciwko którym miała rzekomo nawoływać do nienawiści – nie zawiadomił o tym wszechobecnych Służb. „To oznacza albo stu niewykształconych funkcjonariuszy, którzy nie potrafili rozpoznać przestępstwa na żywo, albo polityczne zamówienie prokuratury i rządu, by zrobić z Oliwii kozła ofiarnego. Jak wytłumaczyć przekazanie sprawy do Hrubieszowa, gdzie Prokuratura znana jest z zajmowania się tematami ideologicznymi? Absurd!” – podsumował Adam Olejniczak. Dodał, że w trakcie manifestacji słowa oskarżonej spotykały się z entuzjastycznym przyjęciem, tj. z brawami i skandowaniem haseł, co słychać na pełnym nagraniu. Zastanawiał się też, dlaczego dziennikarka nie przedstawiła od razu kompletnego materiału: „Czyżby celowo chciała wyolbrzymić sprawę?”
Przypomnijmy: na pierwszej rozprawie Jadwiga Hereta zeznawała o nastrojach w mieście, plotkach i obawach mieszkańców, ale nie przytoczyła ani jednego konkretnego dowodu na realne skutki wypowiedzi w postaci aktów nienawiści czy przemocy. Brakowało zeznań rzekomych poszkodowanych, zgłoszeń na policję czy incydentów po manifestacji – co poważnie podważa oskarżenie i sens jej zeznań, które dotyczyły w dużej mierze wydarzeń sprzed manifestacji. Świadek nie stawiła się na drugim terminie.
Po posiedzeniu przed sądem odbyła się konferencja prasowa. Adw. Magdalena Majkowska z Instytutu Ordo Iuris podkreśliła: „Dopuszczone przez sąd pełne nagranie całkowicie potwierdza obraz sprawy prezentowany od samego początku przez obronę. Każdy może sam ocenić, że nie ma tu przestępstwa – jest uzasadniony głos protestu młodej matki, przerażonej sytuacją, która wywołała w niej strach o bezpieczeństwo swoje i dziecka”.
Piotr Zduńczyk, wiceprezes Ruchu Narodowego w woj. lubelskim zwrócił uwagę na rażący podwójny standard: „Polka zamordowana w Toruniu przez Wenezuelczyka – do dziś nie przedstawiono aktu oskarżenia. Oliwia przedstawiła swoje obawy o bezpieczeństwo kraju – akt oskarżenia przygotowany w ekspresowym tempie po tym, jak sprawę zgłosiła działaczka Polski 2050 Szymona Hołowni. To polityczna zemsta rządu Donalda Tuska za krytykę jego polityki imigracyjnej”.
Oskar Leszczyński z Młodzieży Wszechpolskiej stwierdził: „Ta sprawa pokazuje, jak krucha jest wolność słowa w Polsce. Jeśli młoda matka pełna obaw jest ciągana po sądach na podstawie pociętych nagrań w kwestii, gdzie wszystkie statystyki państw Zachodu są zgodne z naszymi stwierdzeniami, to o jakiej wolności możemy mówić? Oliwia broniła życia i przyszłości swojego dziecka, ale i nas wszystkich i za to jest ścigana. My stoimy Murem Za Oliwią”.
Środowiska narodowe podkreślają polityczny charakter procesu. Kolejna rozprawa: 28 kwietnia 2026 r. o godz. 11:00. Sprawa Oliwii Olejniczak stała się ogólnopolską dyskusją o granicach wolności wypowiedzi w dzisiejszej Polsce.
Tekst nadesłany




