To nie my o tym decydujemy jako sejmik. Decyzja, czy gdzieś powstanie spalarnia, zależy od samorządu lokalnego – wójta, burmistrza, prezydenta, od decyzji środowiskowych i wymaganych uzgodnień różnych instytucji, które uczestniczą w tym procesie – przekonywał do poparcia uchwały wicemarszałek województwa Marek Wojciechowski (PiS). Kto był przeciw takim instalacjom, nadal jest. Ale i tak budowę dwóch nowych zakładów wpisano do wojewódzkiego planu.
„Plan gospodarki odpadami dla województwa lubelskiego 2028” to bardzo obszerny dokument, w którym opisanych jest wiele kwestii dotyczących zagospodarowania śmieci. Spośród nich największe emocje wzbudzają zakłady termicznego przetwarzania odpadów. To po prostu spalarnie śmieci.
W piątek sejmik głosował nam nową wersją planu, a zostały w nim wpisane lokalizacje dla dwóch nowych spalarni. Samo umieszczenie inwestycji w tym dokumencie jeszcze nie przesądza czy zakłady powstaną. Ale to duży plus dla firm, które chcą je budować. Choćby dlatego, że ułatwia to pozyskanie zewnętrznego finansowania.
Chełm plus Kraśnik i Zamość
Obecnie śmieci w województwie lubelskim są spalane tylko w jednym miejscu – cementowani Cemex w Chełmie. Zgodnie z zamierzeniami inwestorów i zapisami marszałkowskiego planu takich zakładów ma być więcej. To Zamość i Kraśnik. W tym pierwszym mieście do budowy szykuje się Veolia Wschód. Instalacja ma ruszyć w 2026 roku a koszt jej powstania to ponad 163 mln zł z dofinansowaniem w wysokości 98,2 mln zł z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Z kolei w Kraśniku spalać śmieci chce Eko Energia (z grupy Kom-Eko). Uruchomienie zakładu zaplanowane jest na 2027 rok, a koszt budowy szacowany jest na 120 mln zł przy dofinansowaniu na poziomie 86,9 mln zł.
Od razu rozwiejmy wątpliwości: radni sejmiku przyjęli plan w proponowanej formie i te dwie inwestycje się w nim znajdują.
Od razu też powiedzmy, że to nie jedyne spalarnie, jakie mogą powstać w lubelskim. Tylko w Lublinie planowane są aż trzy takie zakłady:
- Firmy Megatem – na terenie dawnej FSC, tuż obok istniejących obiektów tej firmy.
- Firmy CNT – przy ulicy Tyszowieckiej.
- Firmy Kom-Eko – przy ul. Metalurgicznej
Ta ostatnia nawet starała się o wpisanie przedsięwzięcia do przyjętego właśnie planu, ale przeszkodą je brak prawomocnej decyzji środowiskowej i zapewnionego dofinansowania.
Dużo za dużo
Dochodzimy to do sedna. Takie plany biznesu śmieciowego budzą sprzeciw ekologów i części mieszkańców miast, w których mają znajdować się spalarnie. Do tych, którzy o swoich obawach mówią najgłośniej należą: Eko-Logiczna Lubelszczyzna, Lubelski Alarm Smogowu, Komitet Obrony
Demokracji, Towarzystwo dla Natury i Człowieka, Ekologiczny Lublin, Partia Zielonych, Górki Czechowskie Wietrznie Zielone.
I to oni zorganizowali przed sesją sejmiku konferencję prasową. – Mamy różne poglądy polityczne, ale to co nas łączy to troska o środowisko naturalne, w tym walka ze spalarnaiami – mówili przedstawiciele orgazniacji. – Uważamy, że spalranie śmieci w województwie lubelskim są niepotrzebne. To wynika też z przepisów unijnych – dodawali i tłumaczyli, że UE uznała takie instalacje za szkodliwe dla środowiska.
Argumentują, że lubelskie śmieci można wysyłać do spalenia w innych częściach Polski. A te instalacje mają jeszcze duże rezerwy mocy przerobowych. Poza tym sama cementowania w Chełmie może spalać więcej odpadów, niż robi to obecnie. – Może spalać nawet 500 tys. ton odpadów rocznie – agrumentują ekolodzy.
Ludzie boją się zanieczyszczenia powietrza, toksycznego popiołu i tego, że instalacje mają powstawać w miastach – niemal między blokami. O tym mówili też radni na sesji sejmiku.
Nie wszyscy są na „tak”
– To nie my o tym decydujemy jako sejmik. Decyzja, czy gdzieś powstanie spalarnia, zależy od samorządu lokalnego – wójta, burmistrza, prezydenta, od decyzji środowiskowych i wymaganych uzgodnień różnych instytucji, które uczestniczą w tym procesie– przekonywał do poparcia uchwały wicemarszałek województwa Marek Wojciechowski (PiS) i tłumaczył, że napisanie planu trwało wiele miesięcy, a w styczniue tego roku projekt poznało Ministerstwo Klimatu – nie miało żadnych uwag.
Jednak nie wszystkich radnych przekonał. Za planem było 18 radnych, dwóch było przeciw, czterech się wstrzymało do głosu. Paweł Kurek (Polska 2050), radny z Kraśnika próbował nawet przekonać sejmik, aby wykreślić z planu spalanie. – Miasto Kraśnik produkuje około trzech tysięcy ton odpadów rocznie, a instalacja jest „uszyta” na 24 tysiące ton rocznie, czyli materiał do spalania będzie dostarczany z zewnątrz, nie wiadomo skąd – tłumaczył – Do najbliższego przedszkola jest 500 metrów – mówił o planach na kraśnicką inwestycję, ale jego wniosek przepadł.
Tymczasem Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej już dwa razy prowadził nabór wniosków o dofinansowanie budowy spalarni śmieci. Za pierwszym podejściem wybrano 39 inwestycji, na które inwestory oczekują ponad 10 mld zł dofinansowania. Drugi nabór (Ministerstwo Klimatu właśnie przedstawiło wyniki) to już 21 inwestycji z dofinansowaniem ponad 5,48 mld zł.
źródło: jawnylublin.p




