Niedawno obchodził ćwierćwiecze na stanowisku wójta gminy Rudna. We „Wspólnocie” opowiada jak i po co gmina dawała mieszkańcom drzewa, jak poradziła sobie z wielokulturową spuścizną przesiedleńców w tym Łemków, Ukraińców i Kresowiaków oraz skąd bierze energię do dalszego działania. Rozmawiamy z Władysławem Bigusem, wójtem gminy Rudna.
25 lat w jednej pracy. Do tego na stanowisku wójta. Ładny wynik. Pamięta Pan swój pierwszy dzień, pierwsze wrażenie i przyjęcie w urzędzie?
Przyszedłem do urzędu, usiadłem za biurkiem i poczułem się jak na szczycie kolejki górskiej, która zaraz z ogromną prędkością ruszy w dół. Miałem 34 lata i byłem wtedy jednym z najmłodszych wójtów w kraju. Czułem na sobie spojrzenia pełne oczekiwania, ale i nieufności. W gminie panował zastój, a ja na pierwszym spotkaniu powiedziałem, że czas sjesty właśnie się skończył. Teraz bierzemy się wszyscy ostro do roboty. I… poprosiłem o pomoc.
Zarywałem noce, aby zdążyć z projektami i jeździłem na wszystkie odbiory. Ekspresowo uczyłem się prawa administracyjnego i zarządzania ludźmi. Cenię pracę zespołową i kompetentnych współpracowników, dlatego 25 lat temu zmieniłem tylko kilku kierowników referatów, którzy nie gwarantowali realizacji moich planów rozwoju gminy. Cała reszta pozostała. Stworzyliśmy kompetentny, służący mieszkańcom zespół fachowców, gdzie doświadczenie starszego pokolenia znakomicie uzupełnia się z energią i pomysłami młodych. Podczas ostatnich badań, nasi mieszkańcy ocenili pracę urzędników bardzo dobrze.
W jaki sposób trafił Pan do samorządu?
Jestem człowiekiem czynu. Wiem, że nie ma co czekać aż ktoś da, tylko trzeba zakasać rękawy i to po prostu zrobić. Dlatego samorząd jest najlepszym wynalazkiem wolnej Polski! Na przełomie lat 80- tych i 90 – tych tworzyłem Komitety Obywatelskie, śledziłem postępy prac nad prawem samorządowym i spotykałem się z twórcami idei samorządności w wolnej Polsce. Rozmowy z profesorem Michałem Kuleszą, prof. Jerzym Stępniem czy prof. Leonem Kieresem utwierdziły mnie w przekonaniu, że sami możemy usprawnić administrację na lokalnym poziomie, tak aby służyła ludziom. Zrozumiałem, że skończył się czas debat, a zaczął czas działania. W 1990 z sukcesem wystartowałem w pierwszych wolnych samorządowych wyborach, uzyskując mandat radnego Gminy Rudna. Rok później, Rada Gminy powierzyła mi stanowisko wójta. Mieszkańcy ufają mi od 25 lat.
Co uznaje Pan za swój największy sukces na stanowisku?
Ćwierć wieku temu byliśmy na końcu cywilizacji. W ciągu dwóch pierweszych lat zgazyfikowaliśmy całą gminę, wybudowaliśmy sieć kanalizacyjną i wodociągową. Powstały centra sportowe z pełnowymiarowymi boiskami do piłki nożnej, korty tenisowe, orliki i tętniące życiem świetlice w każdym sołectwie. Do tego kryta pływalnia, sale widowiskowe w centrach kultury.
Dużym sukcesem okazało się też utworzenie fundacji rolnej dopłacającej rolnikom do materiału siewnego. Przy okazji wyremontowaliśmy przejęte od PGR budynki, a mieszkańcy otrzymali krzewy i drzewa do sadzenia, aby poprawić estetykę naszej gminy. Najważniejsza jest jednak niezwykła aktywność mieszkańców i wspólnota, jaką udało nam się zbudować. Jesteśmy wielokulturową, wieloreligijną i wieloetniczną gminą, gdzie razem mieszkają i nawzajem wspierają się potomkowie Polaków przesiedlonych z dawnych Kresów Wschodnich, Łemkowie, Ukraińcy oraz przyjezdni z całego kraju, którzy znaleźli tutaj dobre miejsce do życia. Lubimy się i szanujemy, wierząc, że najwyższą wartością jest zawsze drugi człowiek. To mój największy sukces.
Po tylu latach jest jeszcze w Panu chęć kandydowania? Ma Pan pomysły na kolejne kadencje?
Mimo upływu lat nadal rozpiera mnie energia do działania. Wiele już osiągnęliśmy, ale wiem co jeszcze musimy razem zrobić. Chcemy realnie pomagać mieszkańcom w pozyskiwaniu energii ze źródeł odnawialnych oraz stworzyć system wspierania przedsiębiorczości. Zachęcam do korzystania z usług naszych firm czy zakupu płodów rolnych bezpośrednio u rolników czy ogrodników. Tak właśnie działa społeczeństwo obywatelskie w lokalnym wydaniu. Kupując od siebie nawzajem produkty i usługi, bogacimy się wszyscy.
Pracujemy także nad gminnym systemem pomocy prawnej, księgowej i promocyjnej dla osób, które chciałyby uruchomić własną firmę. Ruszamy również z programem promocji turystyki w Zagłębiu Miedziowym. Mamy tę komfortową sytuację, że stworzyliśmy już bardzo dobrą infrastrukturę i silne podwaliny pod dobre, wygodne życie. Teraz chcemy pójść dalej i razem z mieszkańcami planować oraz realizować działania na rzecz rozwoju naszej gminy.
ŹRÓDŁO;Pismo Wspólnota




