Do nieoczekiwanego spotkania doszło przed salą Consulatus w zamojskim Ratuszu, gdzie Robert Bąkiewicz osobiście interweniował u ambasadora Niemiec.
Dyplomata przebywał w mieście w związku z konferencją poświęconą postaci Róży Luksemburg. Bąkiewicz, wykorzystując okazję, publicznie upomniał się o nierozliczone krzywdy historyczne wobec narodu polskiego.
Podczas krótkiej i intensywnej wymiany zdań, Robert Bąkiewicz zapytał ambasadora wprost o termin wypłaty reparacji za zniszczenia z okresu II wojny światowej oraz o zwrot zrabowanych Polsce dzieł sztuki. Według relacji Bąkiewicza, ambasador nie zaprzeczył zasadności roszczeń, określając kwestię rozliczeń jako trwający „proces”, nad którym niemiecka strona „pracuje”.
– Skoro nad tym pracują, to wprost przyznają, że dług jest realny i sprawa absolutnie nie jest zamknięta! – komentuje Bąkiewicz, przeciwstawiając swoją postawę uległej – jego zdaniem – polityce rządu Donalda Tuska.
Autor wpisu zwrócił również uwagę na zachowanie tłumacza asystującego ambasadorowi. W krytycznym momencie rozmowy młody człowiek miał stwierdzić po angielsku, że „nie wie, o co dokładnie chodzi”. Bąkiewicz ocenił to jako jaskrawy przykład porażki nowoczesnej edukacji historycznej i próbę odcięcia młodego pokolenia od prawdy o niemieckich zbrodniach.
Wydarzenie w Zamościu ma stać się impulsem do dalszych działań na rzecz egzekwowania odszkodowań od Niemiec. Bąkiewicz zapowiada kontynuację twardej i bezkompromisowej linii w relacjach z Berlinem.
źródło: https://www.facebook.com/rbakiewicz




