Sąd Rejonowy w Zamościu nieprawomocnie uznał 21-letnią Oliwię Olejniczak za winną nawoływania do nienawiści na tle rasowym, narodowościowym lub wyznaniowym. Powodem skazania stały się słowa wygłoszone podczas legalnej pikiety antyimigracyjnej. Decyzja sądu wywołała falę komentarzy i otworzyła żywą dyskusję na temat wolności słowa oraz prawa obywateli do wyrażania obaw dotyczących polityki migracyjnej.
Wyrok w Zamościu: Grzywna zamiast ograniczenia wolności
Sąd Rejonowy w Zamościu wymierzył Oliwii Olejniczak karę grzywny w wysokości 300 stawek dziennych po 10 zł każda (łącznie 3000 zł). Wyrok wydany przez sędzię Dagmarę Grzyb okazał się łagodniejszy od oczekiwań prokuratury, która wnioskowała o 10 miesięcy ograniczenia wolności.
Sprawa dotyczy wydarzeń z 19 lipca 2025 roku. Na Rynku Wielkim w Zamościu odbyła się wówczas pikieta pod hasłem „Stop Imigracji”, zorganizowana przez środowiska Konfederacji. Wydarzenie zabezpieczało około 100 funkcjonariuszy policji, a w jego trakcie nie odnotowano żadnych incydentów ani naruszeń porządku. Mimo spokojnego przebiegu manifestacji, już w kolejny poniedziałek wszczęte zostało postępowanie przygotowawcze. Co istotne, sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie, a nie jednostka lokalna z Zamościa.
Słowa, które podzieliły sąd i obronę
Kluczowym elementem procesu była ocena przemówienia Oliwii Olejniczak – wówczas 21-letniej studentki, żony i młodej matki. W swoim wystąpieniu nawiązała ona do głośnej tragedii z Torunia, gdzie miesiąc wcześniej doszło do brutalnego gwałtu i zabójstwa młodej kobiety, o co oskarżono imigranta z Wenezueli. Padające z ust działaczki słowa „To mogłam być ja, to mogłyście być wy” oraz hasła takie jak „Polak w Polsce gospodarzem” czy „Precz z imigracją!” sąd zinterpretował jako nawoływanie do nienawiści i próbę wywołania wrogości.
Sama oskarżona po wyjściu z sali sądowej nie kryła emocji i podkreślała, że jej intencją była jedynie troska o bezpieczeństwo:
„Jestem po prostu mamą, która chce, żeby jej dziecko mogło bezpiecznie chodzić po ulicach polskiego miasta. Chciałam tylko, żeby Polska pozostała bezpieczna – taką, w jakiej sama dorastałam i żyję na ten moment. Na manifestacji padło wiele statystyk z krajów Europy Zachodniej, gdzie masowa imigracja przyniosła dramatyczny wzrost przestępczości – to są fakty, a nie rasizm. Nikt na tej pikiecie nie padł ofiarą, nikt z obecnych tam obcokrajowców nie zgłosił, że przeze mnie spotkała go jakakolwiek krzywda. »Polak w Polsce gospodarzem« – jak to hasło może być nawoływaniem do nienawiści?” – komentowała Oliwia Olejniczak.
Kontrowersje wokół śledztwa i opinii biegłego
Sprawa od początku budzi liczne pytania proceduralne. Przedstawiciele obrony, powołani przez Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, zwracają uwagę na niezwykle szybkie tempo działania organów ścigania oraz wyraźną dysproporcję w czasie trwania postępowań. Gdy proces 21-letniej matki dobiegał końca przed sądem pierwszej instancji, sprawa sprawcy morderstwa z Torunia dopiero się rozpoczynała.
Dodatkowe kontrowersje wywołał wątek dowodowy:
-
Kosztowna ekspertyza: Prokuratura przeznaczyła 5000 zł na opinię biegłego językoznawcy.
-
Zarzut stronniczości: Biegły w swojej opinii wprost apelował do służb o „szybkie i skuteczne” karanie podobnych wypowiedzi.
-
Odrzucenie opinii: Choć sąd zgodził się z argumentacją obrony i pominął ten dowód, powołując się na jego stronniczość, i tak wydał wyrok skazujący.
Politycy i prawnicy zapowiadają walkę w drugiej instancji
Decyzja sądu wywołała stanowczą reakcję organizatorów pikiety oraz reprezentantów procesowych skazanej. Piotr Zduńczyk, lider Konfederacji na Zamojszczyźnie i wiceprezes Ruchu Narodowego w regionie lubelskim, określił orzeczenie mianem „skandalicznego” i zagrażającego wolności słowa w Polsce. Wskazał, że ostrzeganie przed zagrożeniami i przestępczością nie powinno być utożsamiane z mową nienawiści.
Mecenas Magdalena Majkowska z Ordo Iuris zapowiedziała wniesienie apelacji i walkę o pełne uniewinnienie. Prawnicy podkreślają, że przestępstwo z art. 256 § 1 Kodeksu karnego wymaga tzw. zamiaru kierunkowego (chęci intencjonalnego wzbudzenia nienawiści), którego w ocenie obrony całkowicie zabrakło, a wystąpienie miało charakter emocjonalnej troski o bezpieczeństwo bliskich.
Wyrok Sądu Rejonowego w Zamościu jest nieprawomocny. Sprawa najprawdopodobniej trafi do Sądu Okręgowego, stanowiąc ważny precedens w kwestii granic debaty publicznej i wolności wypowiedzi w Polsce.




