Przychodzi Jan Bury do inwestora

Prezes firmy, która kupiła od Skarbu Państwa Zakłady Tytoniowe w Lublinie twierdzi, że Jan Bury, były wiceminister skarbu, domagał się od niego 3 mln USD. Bury nie odpowiada na zarzuty.

To miała być zwykła inwestycja w Polsce. Skończyło się na prywatyzacji a’la Ukraina i Rosja. Mamy w niej okradzionego inwestora, dziwne interesy polityków i prokuraturę działającą na polityczne zlecenia. Iman Emami to 53-letni francuski biznesmen, irańskiego pochodzenia, prezes firmy Biosyntec S.A, która w lutym 2011 r. kupiła od Skarbu Państwa 70 proc. akcji w Zakładach Tytoniowych w Lublinie za 32 mln zł. Zakupione przez niego zakłady okazały się jednak wydmuszką, której majątek obciążono dziwnymi zobowiązaniami wobec firm zarejestrowanych w rajach podatkowych. Zgodę na zadłużanie spółki wydawał wiceminister skarbu w rządzie PO-PSL Jan Bury, wpływowy polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego, członek Krajowej Rady Sądownictwa, dziś mający zarzuty m.in. korupcyjne w tzw. aferze podkarpackiej.

Iman Emami robił wszystko, co mógł, aby postawić Zakłady Tytoniowe w Lublinie S.A. na nogi. Rozmawiał dwukrotnie z Janem Burym, wówczas już nie wiceministrem skarbu, tylko szefem klubu PSL. Jedno z tych spotkań odbyło się w Bristolu w restauracji Marconi. – Tam, na wygodnej skórzanej kanapie, po 6 kieliszkach wódki, Jan Bury korzystając z pomocy tłumacza złożył mojej firmie propozycję zapłacenia 3 mln dolarów USD dla MS Global Funding LLC, które powinny załatwić sprawę – mówi Iman Emami „Gazecie Finansowej”. Bury nie określił, czy jest przedstawicielem, doradcą czy pełnomocnikiem tej firmy. Za te pieniądze Zakłady Tytoniowe miały otrzymać umorzenie odsetek powstałych od zaległości z tytułu niewykupienia trzech weksli i zapłatę jedynie samego kapitału pożyczek. Zastanawiające jest jedynie, dlaczego Jan Bury – wówczas czynny polityk, przedstawił rozwiązanie sprawy, tak jak gdyby był związany z firmą MS Global Funding LLC.  -Spotkałem go ponownie w lutym 2015 na śniadaniu w Bristolu. Powiedział, że „niech jego doradca i prawnicy mówią”. Zapytałem wiec pana Burego, czy polskie sądy są niezależne. Śmiał się mówiąc, że  tak samo niezależne jak sądy w Iranie. Wyrazilem od razu moje niezadowolenie wobec jego uwag na temat irańskiego sądownictwa – opowiada Emami. Odmówił (był gotów zapłacić 5 mln zł, a nie 12 mln zł) i 11 maja 2015 r. został zatrzymany i oskarżony o działanie na szkodę zakładów tytoniowych. Zwolniono go za kaucją, a prokuratura nie potrafi od ponad roku na razie przekonująco uzasadnić swoich działań. Emani i Biosyntec szykują pozew o odszkodowanie od Skarbu Państwa, a swoje straty szacują na 50 mln euro (ok. 225 mln zł).
Kolejne ciekawe spotkanie miało miejsce w Paryżu 31.12.2015. Tam jeden z pracowników Ambasady RP we Francji ostrzegł Imana Emamiego, że albo ustąpi, albo dostanie dwa postrzały. Jeden w serce, drugi w głowę. Rozmowa została nagrana na dwóch niezależnych nośnikach i zdeponowana we francuskim depozycie sądowym.

Więcej;

http://gf24.pl/wydarzenia/polityka/item/341-przychodzi-jan-bury-do-inwestora

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Top